Najpopularniejsze sposoby wyłudzania odszkodowań

Według danych pozyskanych od towarzystw ubezpieczeniowych za rok 2015 wykryto ponad 13 tys. prób wyłudzenia odszkodowania. Gros z nich stanowiły przestępstwa dotyczące polis OC i AC. Podajemy najczęściej stosowane sposoby wyłudzeń przez kierowców (dane: mfind.pl).

Fikcyjna stłuczka. Ten rodzaj wyłudzenia polega na zgłoszeniu ubezpieczycielowi kolizji, która w rzeczywistości nie miała miejsca. Najczęściej kierowca zgłaszający szkodę ma pojazd, który został już wcześniej przez niego rozbity, np. w wyniku uderzenia w drzewo. Ze względu na brak AC, zgłaszający porozumiał się z innym kierowcą, że szkoda zostanie naprawiona z jego polisy OC i to jego podaje jako sprawcę kolizji. – Ubezpieczyciele zawsze starają się jak najdokładniej zrekonstruować zdarzenie. Jeśli opis wypadku nie jest wiarygodny, jak również skala zniszczeń jest podejrzanie duża, wzbudza to wątpliwości rzeczoznawców. W takich sytuacjach szczegółowo badają oni samochody, które rzekomo brały udział w kolizji – tłumaczy Urszula Borowiecka, ekspert mfind.pl.

Ustawiona stłuczka. W tym przypadku faktycznie dochodzi do wypadku pomiędzy dwoma autami. Kolizja jest jednak wcześniej zaplanowana przez kierowców, którzy działają w zmowie. Jest to więc celowe działanie mające na celu wyłudzenie odszkodowania, nie zaś nieszczęśliwy zbieg okoliczności.

Jazda „na stłuczkę”. Ten rodzaj wyłudzenia polega na jeździe w taki sposób, aby wymusić na innych kierowcach spowodowanie stłuczki. Oczywiście takiej, w której winnym całego zdarzenia byłby przypadkowy kierowca. Dzięki temu „ofiara” zdarzenia może naprawić swoje auto z OC sprawcy. Najczęstszym typem prowokowanej stłuczki jest najechanie. Wymuszający gwałtownie hamują przed innym pojazdem lub wręcz cofają, aż dojdzie do kontaktu pomiędzy samochodami. Nie mając wideorejestratora, trudno jest udowodnić swoją niewinność.

Powiększanie szkód po wypadku. Zdarzają się sytuacje, w których kierowcy próbują zawyżyć wysokość odszkodowania, celowo niszcząc swoje auto po wypadku. Najczęściej po prostu uderzają w karoserię, tłuką szyby lub wręcz urywają elementy zewnętrzne, jak np. lusterka. Niektórzy dopisują też do oświadczenia strat elementy, które zostały uszkodzone jeszcze przed wypadkiem, jak telefon komórkowy. Jest to jedno z najczęściej wykrywanych przestępstw ubezpieczeniowych. Większość prób oszustwa związanych z powiększeniem szkody udaje się wykryć na wczesnym etapie postępowania likwidacyjnego.

Zawyżone szkody osobowe. PIU wskazuje, że w ostatnich latach coraz częściej dochodzi do zawyżania wartości szkód osobowych, np. powiększania listy uczestników wypadku o osoby, które w rzeczywistości nie brały udziału w zdarzeniu. Nieuczciwi kierowcy deklarują także większą liczbę obrażeń czy wręcz symulują zaburzenia psychiczne związane z udziałem w wypadku. W 2015 r. wyłudzenia dotyczące szkód osobowych przekroczyły 58 mln zł.

Kradzież, której nie było. Sposób znany ubezpieczycielom od wielu lat. Schemat działania jest zawsze bardzo podobny. Właściciel drogiego samochodu ubezpiecza go w ramach AC na maksymalnie dużą sumę. Następnie po pewnym czasie zgłasza kradzież auta, żądając należnego mu odszkodowania. W rzeczywistości doszło bowiem do zmowy z osobami, które „ukradły” pojazd. Po fikcyjnej kradzieży takie samochody najczęściej zostają rozebrane i sprzedane na części lub wywiezione za granicę.

Fikcyjne naprawy. Oszukują nie tylko kierowcy, lecz także właściciele warsztatów, do których samochody zostają oddane na naprawę powypadkową. Wykorzystując brak większego nadzoru w przypadku rozliczeń bezgotówkowych, nieuczciwi mechanicy dopisują do faktury koszt wymiany części, które w ogóle nie były naprawiane. Dlatego towarzystwa coraz częściej wprowadzają dodatkowe kontrole napraw powypadkowych.

– Nowoczesna technologia połączona z doświadczeniem ubezpieczycieli pomaga skutecznie wykryć próby wyłudzania odszkodowań już na wczesnym etapie postępowania likwidacyjnego – mówi Urszula Borowiecka. – Praktyka pokazuje, że bardzo często można spotkać się ze stanowiskiem ubezpieczycieli, którzy twierdzą, że szkoda nie powstała na skutek okoliczności podanych w zgłoszeniu. Pamiętajmy jednak, że w takiej sytuacji towarzystwo ubezpieczeniowe zobowiązane jest przedstawić nam szczegółową argumentację, dlaczego tak uważa – dodaje.

 

Źródło: mfind.pl

Ubezpieczenie od terroryzmu

W ofercie towarzystw ubezpieczeniowych pojawia się możliwość ubezpieczenia ryzyka na wypadek aktów terroru. Dotyczy to wyjazdów zagranicznych i najczęściej występuje jako opcja dodatkowa do polisy turystycznej.

– W związku z obecną sytuację w Europie, obserwujemy duże zainteresowanie możliwością włączenia ryzyka aktów terroru do ubezpieczeń turystycznych. Mogę powiedzieć, że nasi klienci nie tylko pytają o taką możliwość, lecz faktycznie chcą z niej korzystać. W naszym ubezpieczeniu podróżnym Compensa Voyage dajemy więc możliwość rozszerzenia ochrony o klauzulę akty terroru lub wojny i dostrzegamy, że z tej opcji korzysta w tym roku zdecydowana większość naszych klientów – mówi Andrzej Paduszyński, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Indywidualnych w Compensa TU.

Rozszerzone o klauzulę aktów terroru ubezpieczenie obejmuje zdarzenia powstałe na całym świata, ale z wyłączeniem państw, w odniesieniu do których w dniu rozpoczęcia podróży Ministerstwo Spraw Zagranicznych zalecało na swojej stronie internetowej całkowitą rezygnację z wyjazdu (status „nie podróżuj”) lub natychmiastowe ich opuszczenie (status „opuść natychmiast”). – Tak jak w standardowej wersji polisy ochrona ubezpieczeniowa obejmuje przede wszystkim pokrycie kosztów leczenia, następstwa nieszczęśliwych wypadków. Ale klauzula aktów terroru lub wojny znosi znajdujący się zazwyczaj w OWU zapis, zgodnie z którym ubezpieczyciel nie ponosi odpowiedzialności za zdarzenia powstałe wskutek  aktów terroru – dodaje Andrzej Paduszyński.

Każda zgłoszona szkoda jest rozpatrywana indywidualnie, ale podstawowe założenie rozszerzenia ochrony o klauzulę aktów terroru zakłada umożliwienie turystom korzystania z niej w takich sytuacjach, jakie tak często miały miejsce w ostatnim czasie, m.in. w Londynie, Manchesterze czy Berlinie. Włączenie tej możliwości do podstawowej ochrony nie musi być drogie – np. w Compensie dodatkowa składka wynosi 5 zł na osobę bez względu na długość okresu ubezpieczenia oraz w przypadku polis otwartych 5 zł za każde 50 dni spędzonych za granicą przez posiadającą ochronę osobę.

 

Źródło: Compensa 

Odszkodowanie za odwołany lot

Linie lotnicze lub dowolny przewoźnik lotniczy ma obowiązek poinformować pasażera o odwołaniu lotu najpóźniej na dwa tygodnie przed terminem.

Przewoźnik lotniczy, który nie jest w stanie udowodnić, że pasażer został poinformowany o odwołaniu jego lotu ponad dwa tygodnie przed planowanym czasem odlotu jest zobowiązany do zapłaty odszkodowania na rzecz tego pasażera. Dotyczy to nie tylko sytuacji, w której umowa przewozu została zawarta bezpośrednio między pasażerem a przewoźnikiem lotniczym, lecz także sytuacji, w której umowa została zawarta za pośrednictwem internetowego biura podróży – orzekł 11 maja Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).

Wyrok Trybunału zapadł w sprawie Basa Jacoba Adriaana Krijgsmana, który zarezerwował za pośrednictwem internetowego biura podróży bilet na obsługiwany przez przewoźnika lotniczego SLM lot z portu lotniczego Amsterdam Schiphol do Paramaribo (Surinam) i z powrotem. Odlot był przewidziany na 14 listopada 2014 r. 9 października SLM poinformował biuro podróży o odwołaniu lotu. 4 listopada B.J.A. Krijgsman został o tym fakcie poinformowany przez biuro podróży za pośrednictwem poczty elektronicznej.

Powołując się na rozporządzenie Unii w dziedzinie odszkodowania pasażerów w wypadku odwołania lotu*, B.J.A. Krijgsman wystąpił do SLM z żądaniem zapłaty ryczałtu w wysokości 600 euro. Akt ów stanowi w szczególności, że pasażerowie mają prawo do odszkodowania od przewoźnika lotniczego, chyba że zostali poinformowani o odwołaniu lotu co najmniej dwa tygodnie przed planowym czasem odlotu.

SLM odmówił jednak zapłaty odszkodowania ze względu na to, że informacja dotycząca zmiany daty odlotu została przekazana biuru podróży 9 października. Ono z kolei poinformowało klienta, iż nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności, gdyż jego pełnomocnictwo ogranicza się do zawierania umów między pasażerami a przewoźnikiem lotniczym i że nie było ono zatem odpowiedzialne za zmiany czasu odlotu. Zdaniem biura podróży, odpowiedzialność za poinformowanie pasażerów w takiej sytuacji spoczywa na przewoźniku lotniczym, któremu przekazano w rejestrze rezerwacji adres email pasażera.

B.J.A. Krijgsman wniósł następnie powództwo do sądu rejonowego dla Niderlandów Północnych o zasądzenie od SLM w/w kwoty. Uznawszy, że rozporządzenie europejskie nie uściśla szczegółowych zasad, w oparciu o które przewoźnik lotniczy powinien poinformować pasażerów o odwołaniu lotu w sytuacji, gdy umowa przewozu została zawarta za pośrednictwem biura podróży lub strony internetowej, sąd ten postanowił zwrócić się z pytaniem do TSUE. Ten zaś w ogłoszonym 11 maja wyroku przypomniał, że zgodnie z rozporządzeniem ciężar dowodu tego, czy i kiedy pasażerowie zostali poinformowani o odwołaniu lotu, spoczywa na obsługującym przewoźniku lotniczym. Jako że nie jest on w stanie udowodnić, iż pasażer został poinformowany o odwołaniu jego lotu ponad dwa tygodnie przed planowanym czasem odlotu, to jest zobowiązany do zapłaty odszkodowania przewidzianego rozporządzeniem.

Trybunał uściślił, że wykładnia taka ma zastosowanie nie tylko wówczas, gdy umowa przewozu została zawarta bezpośrednio między pasażerem a przewoźnikiem lotniczym, lecz także wówczas, gdy umowa ta została zawarta za pośrednictwem osoby trzeciej, takiej jak internetowe biuro podróży.
TSUE zaznaczył natomiast, że nałożone na obsługującego przewoźnika lotniczego rozporządzeniem zobowiązania pozostają bez uszczerbku dla jego prawa do dochodzenia odszkodowania, zgodnie z obowiązującym prawem krajowym, od jakiegokolwiek podmiotu (np. organizatora wycieczek lub innego podmiotu, z którym przewoźnik zawarł umowę), który spowodował, że przewoźnik uchybił spoczywającym na nim zobowiązaniom.

 

* Rozporządzenie (WE) nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 11 lutego 2004 r. ustanawiające wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów, uchylające rozporządzenie (EWG) nr 295/91 (Dz.U. 2004, L 46, s. 1).

Źródło: curia.europa.eu